AUTOR (wiem, że nie powinno się często wydawać, zaznaczam na okładkach - z tyłu - m. in. że wiem o tym)



Piotr Barański (ur. 1986) Autor. (Nudna notka, ale warto przeczytać, należy.) Wie, że źle robi, wydając książki często, zawsze zaznaczał na czwartych stronach okładek, że wie, że tak się nie powinno. Poprawi się. Wiadomo, że wolałby mieć w dorobku tylko jedną książkę, ale za to taką, którą olśniłby stworzenie wszelkie, a najlepiej i rzeczy niestworzone. Z drugiej strony np. lubi wolność twórczą, o! Za swój debiut uważa tomik wierszy pt. Nocne południe (wydawnictwo MaMiKo) – i napisał na czwartej stronie okładki, że ten tomik uważa za debiut. Następnie opublikował tomiki: Poziom morza (wydawnictwo MaMiKo), Lekkie piosenki (wydawnictwo MaMiKo), Tak jak tutaj (wydawnictwo MaMiKo) i Znowu (wydawnictwo MaMiKo). Pokrywał koszty wydania (na szczęście niewysokie). Gdy myśli o swoich wcześniejszych książeczkach, sprzed Nocnego południa (były to Skrajności i Drogi oddechowe), uśmiecha się z politowaniem, mdli go, ale skoro te książeczki już istnieją, to mówi tak: można je (Skrajności i Drogi oddechowe) kupować w celu kupienia (chociaż coś w nich może się komuś spodobać – nie takie niezrozumiałe rzeczy dzieją się na świecie), ale w celu przeczytania należy kupować Nocne południe i tomiki kolejne. Oczywiście niezręcznie mu siebie polecać. Również w swojej właściwej twórczości, czyli od Nocnego południa, ma wiersze, teksty czy tekściki, których się wstydzi. Może nie jest – a może jest  – w jego przypadku tak, że rzeczy kolejne były lepsze od poprzednich, czyli może najlepsze jest na przykład Nocne południe, a może to jednak któryś z kolejnych tomików jest najlepszy. Jest różnie, jak w życiu (co za błyskotliwe porównanie!). Zaprasza do śledzenia swoich progresów, regresów i stań-w-miejscu. Czy jest asekurantem? Pewnie jest. Czy kokietuje? A skąd. Ukończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Poezja, muzyka i proza drogie mu są. Zaprasza do odwiedzenia swojego profilu na Facebooku, gdzie czasami się okropnie lansuje (niektóre posty są promowane, dlatego mają więcej lajków, jak również sam profil i strona internetowa bywają promowane):
https://www.facebook.com/Piotr-Bara%C5%84ski-poezja-1471196436527423/


Skrajności (za swój debiut uważam dopiero tomik pt. NOCNE POŁUDNIE)

   

Skrajności. Formalnie pierwsza książeczka, ale za swój debiut uważam dopiero tomik wierszy pt. Nocne południe (Nocne południe, wydawnictwo Mamiko). Uśmiecham się z politowaniem i MDLI MNIE, gdy myślę o swoich wcześniejszych publikacjach, ale to już niestety istnieje; można to kupić w celu kupienia, ewentualnie porównania (coś może się tam komuś spodobać, nie takie rzeczy dzieją się na świecie), ale w celu przeczytania polecałbym kupować Nocne południe i moje kolejne tomiki, gdybym miał siebie polecać.

Kilka utworów można przeczytać w zakładce Wiersze.

A kupić np. tu:


http://www.empik.com/skrajnosci-baranski-piotr,p1113076355,ksiazka-p

http://www.empik.com/ksiazki/literatura,3142,s?q=bara%C5%84ski

http://www.matras.pl/szukaj/?autor=Piotr%20Bara%C5%84ski

Drogi oddechowe (za swój debiut uważam dopiero tomik pt. NOCNE POŁUDNIE)

 

 

Drogi oddechowe. Formalnie druga książeczka, ale za swój debiut uważam dopiero tomik wierszy pt. Nocne południe (Nocne południe, wydawnictwo Mamiko). Uśmiecham się z politowaniem i MDLI MNIE, gdy myślę o swoich wcześniejszych publikacjach, ale to już niestety istnieje; można to kupić w celu kupienia, ewentualnie porównania (coś może się tam komuś spodobać, nie takie rzeczy dzieją się na świecie), ale w celu przeczytania polecałbym kupować Nocne południe i moje kolejne tomiki, gdybym miał siebie polecać.

Kilka utworów można przeczytać w zakładce Wiersze.

A kupić np. tu:

http://www.empik.com/drogi-oddechowe-baranski-piotr,p1116276202,ksiazka-p

http://www.empik.com/ksiazki/literatura,3142,s?q=bara%C5%84ski

http://www.matras.pl/szukaj/?autor=Piotr%20Bara%C5%84ski

NOCNE POŁUDNIE (ten tomik uważam za swój debiut)

Nocne południe. Ten tomik wierszy uważam za swój debiut. Wydawnictwo Mamiko z Nowej Rudy. Z tyłu okładki, w notce, zaznaczam, że ten tomik uważam za swój debiut.

Książka została przyjęta do konkursu o Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej w 2016 roku, przyjęto 80 książek, a zgłoszono 211:

http://nagrodaszymborskiej.pl/s/wydarzenia/kat/biezace/id/56/


Kilka utworów można przeczytać w zakładce Wiersze.

A kupić np. tu:

http://www.empik.com/nocne-poludnie-baranski-piotr,p1117948078,ksiazka-p

http://bonito.pl/k-90485519-nocne-poludnie

http://www.mamiko.pl/zamowienia.php 

http://www.matras.pl/szukaj/?autor=Piotr%20Bara%C5%84ski

Tomik widziałem na półce przyjemnej księgarni o przyjemnej nazwie "Autorska" w Złotych Tarasach w Warszawie.

POZIOM MORZA (ten tomik uważam za swoją drugą książkę)

Poziom morza. Ten tomik wierszy uważam za swoją drugą książkę. Wydawnictwo Mamiko z Nowej Rudy. Z tyłu okładki, w notce, zaznaczam, że Nocne południe uważam za swój debiut, że Poziom morza uważam za swoją drugą książkę i że wiem, że się nie powinno zbyt często wydawać, ale tak wyszło.

Kilka utworów można przeczytać w zakładce Wiersze.

A kupić np. tu:

http://www.matras.pl/poziom-morza,p,245565  Tomik dostępny też na półce w kilku księgarniach Matras.

http://www.empik.com/poziom-morza-baranski-piotr,p1118998061,ksiazka-p

http://bonito.pl/k-90491875-poziom-morza

http://www.mamiko.pl/zamowienia.php

LEKKIE PIOSENKI (ten tomik uważam za swoją trzecią książkę)

Lekkie piosenki. Ten tomik wierszy uważam za swoją trzecią książkę. Wydawnictwo Mamiko z Nowej Rudy. Z tyłu okładki, w notce, zaznaczam, że Nocne południe uważam za swój debiut, że Poziom morza uważam za swoją drugą książkę, że Lekkie piosenki uważam za swoją trzecią książkę i że wiem, że się nie powinno tak często wydawać, że to nieładnie.

Kilkanaście utworów można przeczytać w zakładce Wiersze.

A kupić np. tu:

http://www.matras.pl/lekkie-piosenki,p,248125  Tomik dostępny też na półce w kilku księgarniach Matras.

http://www.empik.com/lekkie-piosenki-baranski-piotr,p1120016014,ksiazka-p

http://bonito.pl/k-90501149-lekkie-piosenki

http://www.mamiko.pl/zamowienia.php

TAK JAK TUTAJ (ten tomik uważam za swoją czwartą książkę)

Tak jak tutaj. Ten tomik wierszy uważam za swoją czwartą książkę. Wydawnictwo Mamiko z Nowej Rudy. Z tyłu okładki, w notce, zaznaczam, że Nocne południe uważam za swój debiut, że Poziom morza uważam za swoją drugą książkę, że Lekkie piosenki uważam za swoją trzecią książkę, że Tak jak tutaj uważam za swoją czwartą książkę i że wiem, że się nie powinno często wydawać książek, że to niewskazane.

Kilkanaście utworów można przeczytać w zakładce Wiersze.

A kupić np. tu:

http://www.matras.pl/tak-jak-tutaj,p,251432  Tomik dostępny też na półce w kilku księgarniach Matras.

http://www.empik.com/tak-jak-tutaj-baranski-piotr,p1121660168,ksiazka-p

http://bonito.pl/k-90511907-tak-jak-tutaj

http://www.mamiko.pl/zamowienia.php


 

ZNOWU (ten tomik uważam za swoją piątą książkę)

Znowu. Ten tomik wierszy uważam za swoją piątą książkę. Wydawnictwo Mamiko z Nowej Rudy. Z tyłu okładki, w notce, zaznaczam, między innnymi, że Nocne południe uznałem za swój debiut, i że wiem, że źle robię, często wydając. Notka na czwartej stronie okładki Znowu jest bardzo długa i nudna.

Kilkanaście utworów można przeczytać w zakładce Wiersze.

A kupić np. tu:

http://www.matras.pl/znowu,p,254829  Tomik dostępny też na półce w kilku księgarniach Matras.

http://www.empik.com/znowu-baranski-piotr,p1125172971,ksiazka-p

http://bonito.pl/k-90539607-znowu

http://www.mamiko.pl/zamowienia.php

WIERSZE (wybrane wiersze z moich książek)

Z książki pt. Znowu:




Kana


Wesela to projekty, z którymi się mijam.
Gdzie indziej liczę na upgrade wody.

Moje naczynia nie są stągwiami, cud ma więc trudniej.
Sklep osiedlowy oferuje to w konkurencyjnej
do za darmo cenie. (Gronowe, wytrawne.) Cud

powinien być bardziej przydatny, bardziej
wytłumaczalny, bardziej powszechny. Tyle się widzi kropel,

które tylko kolorem i zawartością różnią się od krwi.
Przemiana wydaje się łatwa.




Art


Upraszczam, mówiąc: galeria billboardów.
Dużo widać nawet z przepełnionych autobusów.
Musicie lepiej się czuć, stojąc jako tłum niż jako wy.
Upraszczam, mówiąc: galeria billboardów,
tym bardziej, że eksponowana jest też reszta:
więcej i mniej, kilka rzeczy pośrednich.
Łatwo mi interpretować puste ściany lub zamknięte usta.
Nadal nie znam się na billboardach. Nie wiem, czy są dobre.




Sam przód


Kolejny ogień może być już słabszy od poprzedniego,
może idzie się pewniej na taki ogień następny.

Języki zmuszają do bycia pierwszą osobą
liczby pojedynczej, wolałbym stanąć

gdzieś dalej.




Materiał


Nagle chciała wiedzieć, jakie są nasze zabezpieczenia
przed ogniem. Woda i może jeszcze deszcz, chyba że
już bronią bez skutku  usłyszała. Wystarczy, zwłaszcza

jeśli już nas bronią bez skutku  powiedziała. I postanowiła
zostać jeszcze głębiej w domu, w miejscu ukrytym tak dobrze,
że nie mogłoby trafić do zgliszcz. Tamtej nocy płonęły magazyny,

wiatr wiał stamtąd, mieszkaliśmy w pobliżu. Wnętrza wypełniał

łatwopalny materiał.




Cieplej


Upubliczniono nowe fragmenty skór. Przywykłem do tych,
które pokrywają twarze i ręce. Teraz widać części utajnione zimą.

W autobusie przeczytałem dwie szyje, obie po angielsku,
gdzieś mógł być ciąg dalszy. Zjednoczenie gałęzi i liści

znowu będzie doskonałe, chociaż rozerwalne. Pozwolono
świecić słońcu po dziewiętnastej, ale czas pozostał sobą,

mimo zmiany. Tatuaże bez słów często są po polsku
 tylko piszę, nie podsumowuję. Ciało jako miejsce

na puentę.




Lofty


 słowo, w którym love jest podejrzanie głośne.
Niektórzy nie brzydzą się mieszkać po przemyśle,
kochać w fabrykach. My chodzimy na to do domu.

Tam, w domu, trzeba umiejscawiać swój adres każdego dnia,
a jeszcze częściej, każdej doby, adaptować mieszkanie

na dom.




Ok. 60% wg Wikipedii…


czyli nawet w sobie jesteśmy w mniejszości,
o ile reszta to my. Byłaby z nas powódź?
Trudna do usunięcia tylko z lądu
czy i z oceanu? Kto by usuwał? 
Ludzie noszą wodę, dopóki się nie urwą.




Po ósme


j. Już. Tytuł, który sam wchodzi w Tytułowane, staje się
chyba bardziej autentyczny. Tylko czy całość jest prawdziwa?

Korek wygląda na zaplanowane przez kilka osób spóźnienie
rozszerzone. I tak znajdą w nas winę. Zostaniemy po godzinach,

szczęśliwi, że mamy gdzie, że jest za co być. Nie doznawaj fałszywie.




Zbyt publicystycznie


Kobieta po menopauzie żąda prawa do aborcji. Kończy się program,
zostaje przeniesiona tutaj, do wiersza, złośliwie, żeby przemawiała,

kiedy nikt jej nie słyszy. Rozmnażają się i ci, których nie podejrzewałem
o narządy miłości. Dobrze je zasłaniali. Ciąże przywracają wiarę w porody.  

Co robią ludzie pokroju Boga? Między innymi przychodzą na świat.




Takim być przełożonym


Coś trzeba wyrzucać z wiersza
za wypowiedzeniem, coś trzeba bez.

Wobec reszty stosować mobbing,
przez upublicznienie.




Recepty


Sam podmiot z przedmiotami: szklanką, mieszkaniem, nocą.

(Wiersze bez bohaterów mają prawo mówić
o tchórzach lirycznych. Muszą to jednak robić ostrożnie,
żeby ci nie stali się bohaterami. Tu się przebacza.)

Szukam alternatywnych dla przyszłości
sposobów zagospodarowania czasu. Znalezione
wypowiem na głos, będę podpowiadać, coś drgnie.

Tymczasem żadna instytucja czy trójca
nie obiecuje refundacji lęków. Mniej liczni są

nieprzekonywający.




Czyściej


Odjechali. Znowu wystarczyło
dwóch ludzi w kombinezonach,
żeby wywieźć niechcianą zawartość.

Ciekawe, co jest najczęstszym śmieciem ever.
Opakowanie? Resztka?

Każdego tygodnia widzę kogoś,
kto dokańcza niedopałki, uwydatnia filtry.

Z każdym rokiem więcej twarzy kobiet w snach,
mniej innych części.




Zbyt religijnie


jak na wiersz, który potrzebuje nawrócenia.

Gdyby nie Bóg, nie byłoby ateizmu  słyszę z rozmowy
dwóch osób z tego dystychu. Może kogoś cytują.

W kolejnych są nieobecne. Jest za to niedziela,
są: ulica, obiekt sakralny, podmiot liryczny i inni.  

Wchodzę w tłum, który wraca z mszy.
Chrystus jest jakiś zdrowszy w chorych.




Wiersz kontraktowy


Wieczór, przez plażę i morze biegnie oś hotel-horyzont.
Takie pretensjonalne frazy, podczas przygotowywania

języka na modlitwę, która powinna odbyć się na górze albo
przynajmniej nad wodą, żeby choć trochę była to sytuacja mojżeszowa.

Chodzę blisko fal. Hotel narzucił mi warunki, na których spędzę noc.
Liczę na większą rozmowność ze strony milczących. Chciałbym

wynegocjować najlepsze dla siebie przykazania,

móc wybrać dziesięć,

mieć to na kamieniu.




Wschód?


Okna w moim mieszkaniu
wychodzą na zachód.

Wizjer czasami
wychodzi na ludzi.




z książki pt. Tak jak tutaj:




Tam, tylko i aż


boję się popularności
która mi grozi
po twojej śmierci

zaczną mnie rozpoznawać                                                                                                          
na pustyniach
kto




Pieniądze


szukanie sklepów
z najtańszym VAT-em
z najtańszymi dodatkami
do VAT-u

takimi jak mięso
poezja
herbata

szukanie księży
i wolontariuszy WOŚP
którzy biorą najmniej

oszczędzając
spokojniej
wydaje się plemniki




Zły wpływ


Ulice zmieniają. Tą idąc, korzystam
z cudzych świateł w oknach, czego bym
jeszcze przed chwilą nie zrobił.

Ulice zmieniają nazwy. Tą idąc,
stałem się przechodniem.

Coś jeszcze się na pewno
ujawni.




Przewodnia rola mniejszości


Większość drzew
nie należy
do szlaków.




Warsztaty


Z okna czy z bliska.
Uczę się od zwierząt
jak nie wiedzieć
o śmierci.




Skrucha


Krople, które zostają po nocy. Rosa jest
z pewnością czymś lepszym od potu.
Dlatego nie ma jej na nas.

Rośliny nie są znowu takie święte,
jak myślisz. Nawet te trawy.

Kiedyś trzeba będzie się przyznać:
to ja żyłem.




Można było zapytać


Mogłem wyrazić
zgodę na to.

Były do tego
najlepsze z możliwych warunki:

nie było
mnie.




Tak jak tutaj


Ból w okolicy krwi. Spowodowany wierszem
albo którąś resztą. Letnie powietrze
usuwa deszcz z miasta. Kochać drzewa za cień,
nienawidzić za papier. W zajezdniach czy w ruchu 
wiedzą dokąd, bo o takim dokąd
można wszędzie wiedzieć. Stoję na moście
i rozumiem coraz mniej z tego, co się łączy.




Pokora i pycha
 

odkąd
jeszcze ja
piszę książki
ogólny
niski
poziom czytelnictwa
zaczął mnie pocieszać




Anatomia


Pionowo, żeby mieścić się w tłumie.
Symetrycznie, żeby nie inaczej.

Kształt, który najlepiej
pasował do kości.




Półprzytomność


Dźwięk was. Pasujący do światła.
Podobnie ostry.

Codzienne oswajanie.
Stopniowe otwieranie drzwi.

Nie mam na kim nocować,
dlatego się nie wysypiam.




Życie kulturalne,


życie towarzyskie
bywa.

Jak decyzje zapadają
te wielkie wieczory.

Rozerwać się.
Pójść na jakiś poród.




Specjalna okazja


Dom znajduje się na końcu
powrotu. Blisko, mógłby przecież

być dalej.

Przebrać się przed snem. Założyć
coś odpowiedniego.




z książki pt. Lekkie piosenki:




Samoobrona źródła


Może tylko oświetlenie
jest dla nas, a światło już nie.

Trzeba odróżniać.

Słońce przeważnie krzywdzi,
kiedy się na nie patrzy.




Niegodne części ciała


Miejsca, którymi
nie można ukraść.
Miejsca, którymi
nie można być dziwką.
Miejsca, którymi
nie można grzeszyć.

Nie zasługują
na świętość.




Słyszałem T.Love Alternative, kiedy pisałem ten wiersz


Jesteśmy w stanie
zrobić prostą miłość,
którą docenią
krytycy.

Jesteśmy w stanie
zrobić dobrą miłość,
mimo że nie umiemy
jej robić.

Miłość z przekazem.
Miłość z garażu.

Alternatywa.




Opeer


jak można żyć
i nigdy niczego nie zrobić
rzeczywistości

jak można
nigdy jej nie znieważyć
nigdy jej nie uderzyć

jak można
nigdy jej nie zmienić
nigdy jej nie uśmiercić

ona by
takich
nie chciała




Banał, bo patos


Czekam niecierpliwie na moment,
w którym liście przestają
fałszować kształt drzew.

Wtedy pojawia się śnieg,
który zniekształca nawet
powierzchnie płaskie.

Prawda trwa krótko, lecz wraca.
Prawda wraca jak liście: nie ta sama i

tak
.




Wyjście


Odwrócić się, odejść.
Tak się powinno postąpić,
kiedy kupują alkohol,
choćby do dezynfekcji.

Odwrócić się, odejść.
Tak się należy zachować,
kiedy słychać miłość,
choćby prokreacyjną.

Odwrócić się, odejść.
Tak się powinno uczynić,
kiedy nie zmartwychwstają,
choćby nie potrafili.

Odwrócić się, odejść.
W razie tego wiersza.




Domy poprawcze


Hotele, które wstydzą się pokazać
ile dostały gwiazdek.
Hotele, w których nie ma śniadania
w formie szwedzkiego stołu.
Hotele, które każą zostawiać klucz w recepcji
przy wychodzeniu.
Hotele, których pokoje wyposażone są
w czternastocalowe telewizory Elemis.
Hotele o zapachu papierosów.
Hotele, w których nikt się nie kocha.

Jeszcze będą nas miały.
Jeszcze naprawią.




Wiersz punkrockowy


Słowa takie jak system,
słowa takie jak Babilon.
Już jako słowa ciemiężą.
Nie ma znaczenia, co znaczą.

Dlatego też,
z całą mocą,
uderzam
w nie zawsze
kursywą.

I chwieją się.




Szanta


Starzeć się jak morze.
Prawie bezobjawowo.
Nie tak jak drzewa.
Nie tak jak ręce.

Umierać jak ocean.
Prawie bezobjawowo.
Inaczej niż ryby.
Inaczej niż Bóg. *

Nigdy w niczym innym
nie brać przykładu z wody.
Zwłaszcza tak nie żyć.

* mam oczywiście na myśli Śmierć Krzyżową




Pęknięcia


most na krze
widzianej z tramwaju

rozliczne pęknięcia

pękające reklamówki
pękająca antykoncepcja

pękający grzesznicy
na granicy szczęścia




Tak?


Piszę niedobrze? Miało tak być.
Jestem epigonem? Miało tak być.

Jakie to wszystko jest, wulgaryzm, świadome.
Nawet poezja.




z książki pt. Poziom morza:




Poziom morza


powstał i natychmiast
zwielokrotnił się
by być nieusuwalnym

odwieczny czarny punkt
przez który jest wysoko




Bez odbioru


Miasto zostawia czasami
liście na mojej kurtce,
czasami źdźbła trawy
na moich butach.

Kobiety przestały
gubić na mnie włosy,
a przecież jak nikt zwracam
rzeczy znalezione.




Cnotliwość


Pogodziłem się
z istnieniem kurew.

Ale nadal mnie gorszy
przygodny sens.




Morze tego miasta


morze tego miasta
wydaje więcej owoców
niż prawdziwe morze

morze tego miasta
lśni intensywniej
niż prawdziwe morze

morze tego miasta
nadaje się do picia

któregoś poranka
pochwycą nas na rybołówstwie
i ukamienują

Jezus ich nie powstrzyma




To drugie


w chwilach wolnych
żyję

w pozostałych robię
to drugie




n.p.m.


lęk                      wysokości
     przed morzem                    




Zarażanie


zwykle nie rozmawiam
z nieznajomymi

rozumiem się z nimi
bez słów

miewam nawet wrażenie
że to moi ludzie




Złogi


język Polski
nie przybiera postaci
języka ze znaku Rolling Stonesów
dla moich wierszy

język Polski nie zaspokaja
moich wierszy

ale jest tam ślina

nierozsmarowana
tłusta




Jeszcze?


Droga biegnie ku wierzchołkowi,
ciągle oddalającemu się.

Nie wystarczy, że doszedłem do siebie?

Teraz muszę
iść
jeszcze wyżej?




Kamieniem w morze


to ono sprawia że istnieją porty
i że nie wszyscy dotrą

to ono sprawia że istnieją szczyty
i że nie wszyscy wejdą

to ono pozwoliło na Holokaust
to ono mogło zalać Europę

to ono wchodzi do pustych metafor
do pseudopoezji

to ono jest winne

to ono nie schnie




z książki pt. Nocne południe (ten tomik wierszy uważam za swój debiut):




CREDO


Wiesze są słabe.
Wiersze w jednego Boga
trafiają czasem.




PRZYKŁAD Z NAJLEPSZYCH


Daremnie szukając
otwartego w nocy kościoła,
pocieszam się, że i miłość
to często sytuacja
bez wejścia.




KORESPONDENCJA


Wszystko
jest długim anonimem,
z wyjątkiem kilku listów,
podpisanych: P.B.




KOMPETENCJE


Nie umiem wymiotować.

Dlatego nie robię w życiu
tak wielu rzeczy.




ZAKŁAD PRACY


Przeważnie nie świadczę miłości
w sposób, w który chcą.
Przeważnie za późno wracam
z bardzo nieoficjalnie przysługującej
przerwy na wulgaryzm.
Nie zwalniają.




POWĄZKI


Nieżyczliwe spojrzenia
w stronę niektórych napisów.

Każdy ma prawo nie żyć,
gdzie mu się pochowa.

Poezja nie powinna leżeć w wierszach,
tylko w godnym miejscu.




SUPERGRUPA


Nieznajomy z zespołem Downa,
na zimnej od śniegu ulicy,
spytał, czy wszystko dobrze.

Chciałbym, żeby się nigdy
nie rozpadł ten zespół.




NIERÓWNOŚĆ


Natrętne adwentowe
oferty spowiedzi.
Należy być bliskim,
spokrewnić się.
Wyciągam rękę. Do mnie
zostaje wyciągnięta
droga.




PROMOCJA ZDROWIA
 

Poważna telewizyjna
rozmowa o bezsenności.
Nie można zasnąć w nocy, koszmar.
O tym, że nie można zasnąć za dnia
– ani słowa. Ten problem
nie został jeszcze nagłośniony;
to tylko kwestia wiersza.




FARMAKOLOGIA


początek

jest środkiem

na koniec




Z wcześniejszych publikacji:




z książki pt. Drogi oddechowe:




WINNER TAKES ALL


Nastaje dzień, w którym następuje
gwałtowne przesilenie, zakończone krzykiem.
Chce się innego imienia, zmian w konstytucji,
nowego papieża. A głównie takiej niedzieli,
która przychodzi tak jesienią, jak każdą porą,
niedzieli, kiedy idzie się do własnego lokalu,
przystrojonego prywatnym godłem,
osobistą flagą, żeby, na nie wiadomo
jak krótką kadencję, wybrać samotność,
w jednomandatowym okręgu.




ŻYCIORYS


Przez cały ten czas
byłem nagłą reakcją
na siebie, ciebie.




TAKIE MIEJSCE


Prawdopodobnie nigdzie nie istnieje
miejscowość Oddech (wyszukiwarka
GUS jej nie zna). Chyba bardziej brakuje
jednak takiego miejsca.




z książki pt. Skrajności:




HARLEY


Kiedy odjechały służby,
zebrani na miejscu wypadku
stali podzieleni. Jedni uważali,
że był winien i należało mu się.
Drudzy, zgadzając się co do tego,
dodawali pytanie: gdzie był Bóg? 
I ci, i tamci mieli sporo racji,
myślałem sobie.




PEWNIKI


pociąg zatrzymał się w tunelu
pomiędzy stacjami metra

zdezorientowany spojrzałem

na starego mężczyznę
którego zimą nie będzie

i na młodą kobietę
której biodra rozszerzą się




SKRAJNOŚCI


Teraz to już blok,
prawie w całości zamieszkany,
z portierem i parkingiem podziemnym.
Zimą, kiedy był w budowie
i przechodziło się obok,
zdarzało się, że jednocześnie
leciały w twarz dwie skrajności,
śnieg i styropian.

RECENZJE

Recenzję "Znowu" napisała Sabina Skowron, pedagog, pisarka i recenzentka. Bardzo dziękuję Pani Sabinie za recenzję. Zwykle staram się za bardzo nie komentować, ale Pani Sabina - co dla mnie bardzo miłe - apeluje, żebym nie zaprzestawał pisania, więc zaznaczam, że nie mam i nie miałem takiego zamiaru.

Recenzja Sabiny Skowron:

http://www.mamiko.pl/recenzje.php#Piotr

 
Recenzję "Tak jak tutaj" i "Znowu" napisał poeta i krytyk literacki Tadeusz Lira-Śliwa. Dziękuję Panu Tadeuszowi za recenzję.

Recenzja Tadeusza Liry-Śliwy:

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/recenzja_t_lirysliwy_dwie_poetyki_o_poezji_pbaranskiego_350615.html


Pani Wioleta Sadowska na swojej stronie "Subiektywnie o książkach" o "Znowu":

http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/2016/07/znowu-piotr-baranski.html


Recenzję "Znowu" napisała blogerka Aga. I przeprowadziła krótki wywiad ze mną. Bardzo dziękuję Agnieszce za recenzję i za wywiad.

Recenzja Agi:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/05/8222Znowu8221-Piotr-Baranski-O-poezji-po-raz.html


Recenzję "Znowu" napisała Kinga Młynarska, odpowiedzialna za poezję w internetowym magazynie kulturalno-literackim Szuflada.net. Bardzo dziękuję Kindze za recenzję.

Recenzja Kingi Młynarskiej:

http://szuflada.net/znowu-piotr-baranski/

http://dajprzeczytac.blogspot.com/2016/05/znowu-piotr-baranski.html


Recenzję "Lekkich piosenek" napisał Krzysztof Kleszcz. Bardzo dziękuję Krzysztofowi za recenzję. Zawsze staram się zanadto albo w ogóle nie komentować, ale trochę szkoda, że nie przytoczył zamykającego tomik wiersza pt. "Tak?". Wiersz ten można przeczytać w zakładce "Wiersze" powyżej.

Recenzja Krzysztofa Kleszcza: http://bialafabryka.blogspot.com/2016/03/uderzanie-kursywa.html



Recenzję "Lekkich piosenek" napisał poeta i krytyk literacki Tadeusz Lira-Śliwa. Dziękuję Panu Tadeuszowi za recenzję.

Recenzja Tadeusza Liry-Śliwy:

Tadeusz Lira-Śliwa

                                                                   Piosenki poety

               
Piotr Barański (ur. 1986) jest prawnikiem. Mieszka w Warszawie. Wydał kilka książek poetyckich. Za swój trzeci tomik uważa zbiór wierszy pt. "Lekkie piosenki" (2016). Na czwartej stronie okładki wspomnianej książki możemy przeczytać, że autor "grzeszy częstotliwością wydawania książek". P.Barański wie "że to nieładnie, że tak się nie powinno, nie wie czy się poprawi - być może". Poeta kokietuje czytelnika, ponieważ stwierdza w kolejnym zdaniu:"no dobrze, poprawi się".
              Wiadomo, że w poezji istotna jest wartość tomików, a nie ich ilość. Moim zdaniem, wszystkie dotychczasowe tomiki P.Barańskiego są wartościowe. Podobny rozwój twórczości zaobserwowałem w poezji Izabeli Moniki Bill, która w ciągu pięciu lat wydała pięć rewelacyjnych tomików wierszy, m.in. "Erotyki motoryzacyjne"(2015).
             Powróćmy jednak do poezji P.Barańskiego. Jakie są "Lekkie piosenki"? W tytułowym wierszu czytamy, że "Lekkie piosenki":
mogą obciążać sumienie.

(Autora.
Wykonawcy.
Odbiorcy.)

           
Moim zdaniem, wspomniane piosenki nie obciążają sumienia autora. P.Barański wie, że poznanie poetyckie jest poznaniem przez wyobraźnię. Tylko w ramach takiego poznania poeta zdobywa to, co zdaje się łączyć go z każdym twórcą artystycznym. Zdobywa i osiąga - "przedmiot konieczny"(sformułowanie profesora Kazimierza Wyki). Takimi "przedmiotami" mogą być "Ślepe ulice"(wiersz "Moc słabości"), ponieważ:
(...)
wzrok
pomagają
odzyskać.

           
Lapidarność to częste zjawisko u poetów intelektualistów. Lapidarny wizjoner - to formuła rzadko osiągana przez poetów, a całkiem przylegająca do liryki P.Barańskiego. Wiersz "Wolne spokoje" składa się z jednego wersu:"Brak gości." Natomiast "Niechciany refren wewnętrzny"(tytuł) ma dwa wersy:"Urodziłem się./To zobowiązuje."
           
Poeta znakomicie kojarzy dalekie, nieoczekiwane zjawiska. Utwory jego wyglądają nieraz jak zalecane przez krytyka Karola Irzykowskiego zniwelowanie popularnego powiedzenia: Co ma piernik do wiatraka? Owszem, kontynuował znany krytyk, ma"wiele wspólnego, bo w wiatraku miele się mąkę, z mąki wypieka - i tak dalej". Takie kojarzenie zjawisk jest szczególnie widoczne w "Piosence o mgle":
Kradzież obrazu.
W celu tymczasowego użycia.
Krótki paraliż.
Ciemność taka biała.

Mgle, którą widać
rzadko udaje się zabić.

Mgła, którą widać
jest niedoskonała.


              Z
biór wierszy P.Barańskiego zamyka utwór "Tak?". Poeta nie przestaje nas artystycznie "kokietować":
Piszę niedobrze?Miało tak być.
Jestem epigonem? Miało tak być.

Jakie to wszystko jest, wulgaryzm, świadome.
Nawet poezja.

              Moim zdaniem P.Barański pisze dobrze (miało tak być), nie jest epigonem (miało tak być); ma dużą świadomość artystyczną. Polecam czytelnikom i krytykom literackim wartościową książkę "Lekkie piosenki".
................................................................................................................................................................

Piotr Barański, "Lekkie piosenki"; wydawca "mamiko", Nowa Ruda 2016, ss.36



Recenzję "Nocnego południa" napisał poeta i krytyk literacki Tadeusz Lira-Śliwa. Dziękuję Panu Tadeuszowi za recenzję.

Recenzja Tadeusza Liry-Śliwy:

Tadeusz Lira-Śliwa

                                                                      Hejnał poety

                  Piotr Barański urodził się w 1986 roku. Jest prawnikiem. Mieszka w Warszawie. Wydał kilka książek poetyckich, m.in. debiutancki tomik "Nocne południe"(2015). Wspomnianą książkę otwiera krótki utwór "Credo":
Wiersze są słabe.
Wiersze w jednego Boga
trafiają czasem.


             
Moim zdaniem, wiersze P.Barańskiego są mocne (wartościowe). Autor wypracował własną poetykę; nie epatuje czytelnika turpistycznymi obrazami, ma świadomość, że o doskonałości wiersza decyduje stopień organizacji słów. Bohater tomiku (alter ego poety) nie umie "wymiotować". Dlatego nie robi "w życiu/tak wielu rzeczy"("Kompetencje")
              P.Barański lubi "igry słowne" (termin Jamesa Joyce`a). Oto charakterystyczny przykład takiej "igry" ("Źródłosłów"):

Droga.Ponieważ
mnie nie stać.
            

             Jednocześnie autor (bohater liryczny) ma świadomość, że poeta stwarza nie słowa, lecz nowe znaczenia słów. Terenem eksploracji poetyckiej jest świat realny i jego metafizyczna nadbudowa. Taką nadbudowę (metafizyczną!) znalazłem m.in. w wierszu "Kolęda":
Kłująca noc.
Szorstki śnieg.
Słychać swój krzyk.
Rodzi się.

              W kolejnych wierszach P.Barański podejmuje próby budowania dystansu z ironii i gry słownej, np. w "Suchym prowiancie":
W niebie musi być lepiej
niż w kobiecie.

Żywię nadzieję.
            

              Autor podpisuje się pod zadaniem Witolda Gombrowicza:" Najbardziej niebezpieczną formą Formy jest naturalność"(literacka dygresja: autor "Ferdydurke" nie lubił poetów).
              Powróćmy jednak do "mowy wiązanej" P.Barańskiego. Jest to poezja intelektualna, aluzyjna, zobiektywizowana (autor nie nazywa wzruszeń, lecz ukazuje ich podmiotowe odpowiedniki), posługująca się ironią, groteską i kontrastem. P.Barański jest "słowiarzem", wyczulonym na gry językowe, humor intelektualny, zmienne kody słów, pokrewieństwa językowe.
             Zbiór wierszy P.Barańskiego zamyka tytułowy utwór "None południe":
Hejnał trzeba było samemu wykrzyczeć.
Bardziej się mnożyło, niż przepoławiało.
Pewność, że to środek była dopiero przy brzegu.
Jeszcze długo po świcie patrzyłem przez ramię.

             Autor umiejętnie "wykrzyczał" swój hejnał poetyki. Myślę, że "Nocne południe" trafi do umysłów i serc (w tej kolejności!) miłośników poezji.

.................................................................................................................................................................
Piotr Barański, "Nocne południe"; wydawca:"mamiko", Nowa Ruda 2015, ss.36



Zbiorczy szkic o moich tomikach (o "Nocnym południu", "Poziomie morza", "Lekkich piosenkach" i "Tak jak tutaj", czyli o tomikach, które uważam za swoje właściwe książki) napisał poeta Mateusz Wabik. Bardzo dziękuję Panu Mateuszowi za tekst. Staram się zawsze zanadto nie komentować, pozwolę sobie odnieść się do kwestii dostępności w sprzedaży rzeczy sprzed "Nocnego południa" (czyli sprzed książki, którą uważam za swój debiut, co wyrażam z tyłu okładek tomików), odniosę się do tego cytując fragment notki o mnie, którą umieściłem z tyłu okładki "Tak jak tutaj": "Przed Nocnym południem opublikował też Skrajności i Drogi oddechowe uśmiecha się z politowaniem, kiedy o tym myśli, a nawet mdli go (poleca to kupować w celu kupienia, ewentualnie porównania, coś może się tam komuś spodobać, nie takie rzeczy dzieją się na świecie, ale w celu przeczytania polecałby kupować Nocne południe i swoje kolejne książki, gdyby miał siebie polecać)."

Szkic Mateusza Wabika:

Mateusz Wabik

 

Sztuka słowa w nieprzyjaznym świecie jak „strzeżone osiedle”. O poezji Piotra Barańskiego

 

Piotr Barański należy do pokolenia roczników 80-tych, czyli generacji poetów urodzonych pod koniec epoki PRL-u, którzy wychowali się w latach 90-tych kiedy Polska otworzyła się na Zachód, kiedy po Okrągłym Stole, przemianowana na SLD była PZPR wraz z partiami postsolidarnościowymi współrządziły Polską, kiedy wmawiano Polakom, że wszystko co było przed 1989, a po 1945 było złem koniecznym, prywatyzowano fabryki, zwalniano pracowników, budowano hipermarkety, a loga komercyjnych firm zaczęły zdobić koncerty zbuntowanych punkowców. W telewizji przestano puszczać radzieckie, rosyjskie, węgierskie, czeskie filmy, przeważać zaczęły amerykańskie. Nie jestem fanem PRL-u, ale wiem, że wiele rzeczy wówczas było jedynie propagandą. Czy naprawdę huty i kopalnie w Polsce  były tak przestarzale jak nam wmawiano, przecież bazowały na radzieckiej technologii, a jakby nie było ZSRR podobnie jak USA eksplorowało kosmos? Piotr Barański nie wspomina czasów młodości w swoich wierszach, na dłużej nie zapuszcza się w sprawy polityki –w swojej poezji odwołuje się do postulatu Juliana Przybosia o oszczędności słów i pisze zazwyczaj wiersze krótkie, jest także uczniem Marcina Świetlickiego i innych poetów tzw. roczników 60-tych, gdyż notuje w wierszach często proste obserwacje i zdarzenia codzienne próbując znaleźć dla nich pointę wyrażającą jakąś ogólniejszą refleksję, niekiedy, ale bardzo rzadko jego wiersze przypominają haiku lub aforyzm. W kilku wierszach odwoływał się do poetyki lingwizmu, jednakże ją porzucił zarzucając jej brak treści.

Jako poeta Piotr Barański zadebiutował w 2015 roku tomikiem „Skrajności” wydanym przez wydawnictwo „Poligraf”, które ma swoją siedzibę w Brzeziej Łące koło Wrocławia. Także nakładem wspomnianego wydawnictwa w 2015 roku wyszła jego druga książka „Drogi oddechowe”. Jednakże od obu swoich pierwszych książek poeta się odcina co wyraził na czwartej stronie okładki ostatniego tomu „Tak jak tutaj”, gdzie czytamy, że „uśmiecha się z politowaniem, kiedy o tym [czyli dwóch pierwszych swoich tomikach] myśli”. Najdziwniejszą sprawą w tym zanegowaniu jest to, że kolejne książki Barańskiego wyszły tuż po wydaniu zanegowanych książek, w 2015 nakładem noworudzkiego wydawnictwa Mamiko ukazała się książka „Nocne południe”, w 2016 ukazały się również nakładem Mamiko: „Poziom morza”, „Lekkie piosenki” i „Tak jak tutaj”. Taki proceder negowania swojej twórczości z wcześniejszych lat zdarza się czasem w polskiej poezji, jednakże Barański zanegował książki świeżo wydane. Można postawić pytanie czy to jest faktycznie wyparcie się swojej dotychczasowej twórczości, czy może jest to chwyt marketingowy, próba zwrócenia na siebie uwagi tym, że na okładce trzeciej książki, czytelnik, a zarazem nabywca „Nocnego południa” przeczyta o tym, że jest to zarówno jego trzecia książka, ale także debiut, gdyż poeta postanowił zanegować dwie swoje wcześniejsze książki, które ukazały się nieco wcześniej? Ze współczesnej poezji znam dwóch twórców, którzy podobnie wypierają się wcześniejszej twórczości – Piotr Macierzyński neguje „Szkodę słów”, a Jerzy Franczak kilka swoich wczesnych tomików. Najdziwniejsze w przypadku Barańskiego jest to, że jakby nie było pomiędzy wydaniem zanegowanych książek, a wydaniem kolejnej, na której okładce czytamy o tym zanegowaniu upłynęło mniej niż rok, obie książki są do dostania dzięki sprzedaży wysyłkowej internetowych księgarni. A książki dwóch wspomnianych twórców faktycznie zostały zanegowane i nie można ich kupić. Więc można sądzić, że poeta z Warszawy próbuje zwrócić czymś pozatekstowym uwagę czytelników. A czy mu się to uda? Trudno wyrokować, ale wydaje mi się, że warto by poszukać publikacji w pismach, czy też próbować sił w startach w konkursach literackich. Poza tym sama siła poezji, recenzje w prasie i gust czytelnika częściej rozstrzygają o tym, czy kogoś tomiki się czyta, czy nie, nie zawsze chwyty marketingowe, występy z zespołami, megafonami, częściowy striptiz na scenie w przypadku poezji kobiecej interesują czytelnika. Myślę, że poezja Piotra Barańskiego na tyle jest ciekawa, że sama znajdzie czytelnika.

W 2015 roku pojawił się trzeci tomik poety „Nocne południe”. Jego lapidarna poetyka, skoncentrowanie na opalizowaniu wersów, wyzyskiwanie różnych znaczeń danego słowa zaowocowała tomikiem przyzwoitym. W tym tomiku było czuć, że owa lapidarność nie tyle była pochodną aforystyki w stylu Stanisława Jerzego Leca i tradycji haiku, ale wpływ na nią miała znajomość poezji współczesnej – Bohdana Zadury, Marcina Świetlickiego, czy Marcina Sendeckiego. Poeta w swoich wierszach dywagował na tematy religijne, nie dowierzał zinstytucjonalizowanej i skomercjalizowanej religii, irytowała go błahość postaw religijnych w Polsce. Wydaje się, że slogany handlowe firm pogrzebowych jak w wierszu „1 XI” zohydzały mu nastrój religijny i odwiedzanie grobów bliskich. W tomiku znajdowały się wiersze dotyczące także spraw autobiograficznych, czy w których zaznaczało się poczucie anonimowości we współczesnym świecie czytamy np. „wszystko/jest długim anonimem” w „Korespondencji”, raniło go współczesne życie odarte z tajemnicy i nastrojowości.

W następnym tomiku pt. „Poziom morza” z 2016 roku poeta jeszcze bardziej zbliżył swoją poezję do milczenia, często posiłkował się w niej tradycyjną symboliką morza jako życia i portu jako domu, synonimu czegoś znanego, ostoi.  Wiele  jego wierszy w tym tomie zostało zbudowanych z kilku zestawionych fraz odartych bez znaków interpunkcyjnych, przez co zyskiwały na wieloznaczności, a niekiedy zbliżały się do hermetyzmu. Znów pojawiła się w poezji Barańskiego lapidarnie notowana egzystencja, zauważanie rzeczy z pozoru błahych, dla których poszukuje się pointy. Poeta  stosował się nadal do postulatu Przybosia o oszczędności słowa. Obok tematów kontynuowanych z poprzedniego tomiku pojawił się też wiersz o nie rozumieniu płatnej miłości, ale też  dotyczący postawy politycznej pt. „Postawa obywatelska”, w którym poeta odwołał się do słów Johna F. Kennedy’ego po to by zanegować je: „pytam co ja/mogę zrobić/dla mnie”. Poeta wskazywał, że nie interesują go sprawy patriotyczne, działalność społeczna, a jedynie własne sprawy. Mimo znacznego podobieństwa postawy Barańskiego do postawy wielu poetów z tzw. pokolenia roczników 60-tych, którzy wybierali owe własne sprawy, kosztem obowiązków patriotycznych, poeta napisał dość oryginalny w formie wiersz. W „Poziomie morza” poeta zasygnalizował w wierszach zainteresowania stylem poezji. W wierszach „Złogi”, „Treści”, „Postawa faryzejska” odrzucił poetykę drwiny charakterystyczną dla współczesnej medialnej Polski, zainteresowały go możliwości języka pogardy, odrzucił beztreściowość poetycką, a także zaintrygował go konflikt dobra i zła, na podstawie twórczości grafomanów i prawdziwych twórców. W wierszu pt. „Wiersz mojżeszowy” podobnie do Roberta Tekielego posłużył się techniką rozbijania słów, by wyzyskać ich wieloznaczeniowość. Tomik „Poziom morza” świadczył o rozwoju poetyckim Piotra Barańskiego.

W „Lekkich piosenkach” również z 2016 roku zaznaczyły się zainteresowania muzyką rockową Piotra Barańskiego. W „Wierszu punkrockowym” poeta odrzucił estetykę punkrockową, gdyż wielokrotnie wyzyskiwane przez tekściarzy symboliczne słowa „system” i „Babilon”, z których pierwsze oznacza zniewolenie, a drugie krainę upadku, według poety nic nie znaczą. W wierszu „Hendrix” poeta rozprawiał na temat wyższości wersji utworu „All Along the Watchtower” przywołanego w tytule wykonawcy od wersji autorskiej Boba Dylana. Poeta odrzucił antyestetyczną i anarchizującą subkulturę punk rock i wyraził zainteresowanie hippisowską kontrkulturą o wyraźnie pozytywniejszych postulatach niż punkowa. Poeta także wskazał, że interesuje go rock alternatywny, gdyż w jednym wierszu nawiązał do muzyki zespołu T.Love Alternative. W wierszach z „Lekkich piosenek” słyszalna była spora znajomość poezji Marcina Świetlickiego, która raz wpływałą na poezję Barańskiego inspirująco, a raz Barański z nią dyskutował jak w „Wyjściu”, w którym odwoływał się Barański do „Upiora” z „Zimnych krajów”. Poeta świadomy własnych nawiązań w „Lekkich piosenkach” skromnie pogodził się z własnym epigoństwem o czym traktował wiersz „Tak?”. Wyrażanie swojej zbuntowanej postawy przy pomocy estetyki podobnej do twórczości Świetlickiego było czymś niezupełnym, gdyż poeta ów należy tak samo do pokolenia roczników 60-tych jak znani z lat 80-tych tekściarze zespołów punkowych takich jak Siekiera, Armia, czy Dezerter. W latach 80-tych atakowanie systemu i nazywania Polski, Babilonem miało sens i słowa „systsem”, „Babilon” nie były dla twórców punkowych i słuchaczy rocka słowami bez znaczenia. Świetlicki jako poeta i tekściarz kapeli pojawił się w całej swojej sile, bo już wcześniej drukował w pismach literackich wiersze, w latach 90-tych i można zauważyć w jego twórczości nawiązanie do subkultury punkrockowej, jednakże jego świadomość literacka jest większa niż buntowników z lat 80-tych, ale także poeta nie zamyka się w jednej subkulturze i bywa przynajmniej w wywiadach krytyczny do subkultury punkowej z lat 80-tych w Polsce, przez co trudno uważać Świetliki z Marcinem Świetlickim za bardziej zbuntowany zespół niż te z lat 80-tych. Brakowało w poezji Brańskiego większej znajomości kultury rocka, przez co niektóre jego wiersze traciły na sile wyrazu i osłabiały wymowę tomiku.

Ciekawszy od „Lekkich piosenek” był kolejny tomik Barańskiego „Tak jak tutaj” również z 2016 roku, w którym nie odwoływał się już do słabo rozpoznanej przez siebie kultury rocka, tematyka religijna nie była specjalnie wyraźna, a także porzucone zostały większe próby lingwistyczne. Poeta w „Tak jak tutaj” nadal stosował poetykę skrótu, był bardzo oszczędny w wyrazie, opisywał świat mu znany, pojawiały się w wierszach mikroobserwacje przyrodnicze i miejskie, w wierszach były przywoływane pobliskie sklepy, ulice, co wymuszało na poecie coraz to nowsze refleksje. W jego wierszach widać było próby opisu spraw wziętych z codziennego życia jak w „Życiu kulturalnym,”, w którym poeta odwołał się do typu wiersza-pamiętnika, znanego z twórczości Marcina Świetlickiego i wielu innych poetów generacji „Brulionu”. Wzmagała się w „Tak jak tutaj” także potrzeba zaistnienia w świecie, np. w wierszu „Osiedle strzeżone” to pragnienie zaistnienia było wyrażone zanotowaniem obserwacji odcisków palców na domofonie i furtce, a  obcy poecie świat został porównany w tytule do strzeżonego osiedla. W wierszu „Puławska 427” poeta zastanawiał się nad poetyką, w której się poruszał, dał także wyraz temu, że estetyka inspirowana poezją Świetlickiego może już mu na dłużej nie wystarczać.

4 tomiki Piotra Barańskiego jakie mi dane było przeczytać sytuują ich twórcę w pobliżu tych poetów, którzy zarówno zainteresowani są poezja awangardową, ale także poezją Marcina Świetlickiego. Na szczęście poeta z Warszawy ma o wiele więcej do powiedzenia niż tylko powielanie tekstów autora „Schizmy”, podobnie jednak jak Bartosz Muszyński, Michał Kaczyński, Tadeusz Dąbrowski ustawiał poezję „Brulionowców” jako źródło natchnienia, jednakże nie był tylko epigonem, ale także dyskutantem, co już go odróżniało np. starszego od niego Bartosza Muszyńskiego. Mimo, że Barański unikał na dłuższą metę poezji politycznej, znakomicie się w niej poruszał jako parodysta języków politycznych, czuć było w jednym wierszu z tomiku „Poziom morza” znajomość poetyki lingwistycznej i nowofalowej. Nie było w jego poezji, albo bardzo mało spraw uczuć. Nie pisał o samobójstwie, sprawach nieszczęśliwej miłości, stawał w tych nie opisywanych tematach w opozycji do wielu poetów swojego pokolenia. Umiał także selekcjonować wiersze, gdyż widać było w jego tomikach, że przeważały te udane pod względem formalnym, treściowym, a poeta do tego umiał zaskakiwać pointą. Jestem ciekawy kolejnych książek poety, o ile postawi bardziej na oryginalność.



Recenzję "Tak jak tutaj" napisała blogerka Aga. Bardzo dziękuję Agnieszce za recenzję.

Recenzja Agi:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/03/8222Tak-jak-tutaj8221-Piotr-Baranski.html



Recenzję "Tak jak tutaj" napisał poeta Mateusz Wabik. Prezentuję ją poniżej. Bardzo dziękuję Panu Mateuszowi za recenzję, właściwie pozytywną. Staram się zanadto nie komentować recenzji (mam na myśli recenzje w liczbie mnogiej, w ogólności), pozwolę sobie dodać, że z tyłu okładek zaznaczam, że wiem, że się nie powinno często wydawać książek i powiedzieć, że odcinał się od twórczości zapoczątkowanej "Nocnym południem" np. za rok nie będę; odciałęm się tylko od rzeczy sprzed "Nocnego południa". Do "Lekkich piosenek" odniosłem się przy recenzji Pana Mateusza ich dotyczącej.

Recenzja Mateusza Wabika:

Mateusz Wabik

 

„I piszę. Jakbym miał już powód” czyli poszukiwanie nowych dróg dla swojej poezji

 

„Tak jak tutaj” to trzeci tomik Piotra Barańskiego wydany w 2016 roku. Poeta wcześniej wydał „Skrajności” i „Drogi oddechowe”, tomiki wierszy, od których się odcina o czym informuje nas na czwartej stronie okładki, a także „Nocne południe” w 2015. W 2016 wcześniej wyszły dwa tomiki wierszy Barańskiego „Poziom morza” i „Lekkie piosenki”. W sumie można zapytać czy to nie za dużo wydaje się naraz tomików poetyckich? Gdyż potem może się okazać np. za rok, że to nie to i poeta będzie się już odcinał nie tylko od dwóch pierwszych swoich tomików, ale całej swojej twórczości zamykającej się już w wieku 30 lat w 6 tomikach wierszy? W sumie poeta mógł  zebrać wiersze wydane w 2016 roku w jeden tom i wypuścić je razem. Widać jednak w tych tomikach to, że się w jakiś sposób różnią. I w sumie jeśli wiersze są na jakimś tam poziomie, dwie książki poety z tych co znam i czytałem były udane, to nie ma co go krytykować za nadmiar poezjowania. Przecież każdy poeta pisze więcej wierszy niż wydaje. A w świecie poezji jednak liczy się bardziej jakość, doniosłość, ważność, niż ilość napisanych wierszy.

Już przy pobieżnej lekturze „Tak jak tutaj” widać, że poeta porzucił niezbyt udane wiersze, w których nawiązywał do muzyki rockowej, także tematyka religijna przestała być już dominująca, a próby lingwistyczne, których było bardzo mało prawie zniknęły z jego poezji. Książka „Tak jak tutaj” wygląda nieco jak kolejny nowy etap w twórczości Barańskiego, choć nadal Barański jest poetą poetyki skrótu, nawiązuje do poetyki „Brulionu”, rzadziej do tradycji aforystycznej i haiku. Jeśli w „Lekki piosenkach” z trudem znaleźć można było wiersze nie tyle udane od strony warsztatowej, ale mające w sobie coś więcej niż tylko sprawną gramatykę, to w „Tak jak tutaj” pojawił się i nowy ton, jak i wiele całkiem porządnych tekstów, choć słychać, że wpływ poezji Marcina Świetlickiego pozostał. Ten nowy ton uwidacznia się w „Pokorze i pysze”, w którym poeta pociesza się słabym poziomem czytelnictwa w Polsce odkąd zaczął pisać wiersze. Ten ton to autoironia, która się pojawiła także w świetnym wierszu „Puławska 427”, w którym obserwacja, że hipermarket na ul. Puławskiej zmieniał nazwy z „Geant”, na „Real” i „Auchan” wydaje się podmiotowi lirycznemu wiersza nie dość wystarczającym powodem napisania wiersza. Na pewno poeta ma w pamięci zdanie na temat estetyki, albo antyestetyki Świetlickiego wyrażającą się w zdaniu „z wszystkiego można robić wiersze”, to jednak Barański kończy wiersz wersem „I piszę. Jakbym miał już powód”. Sam daje sygnał, że ta poetyka obserwacji codzienności i świata bliskiego nie do końca go zadowala, pisze wiersz o zmianie nazw i właścicieli przez hipermarket, ale tak jakby wolał coś innego napisać, albo jakby miał rozterki estetyczne na temat doniosłości tej estetyki, którą obrał. Te dwa wiersze z tomu „Tak jak tutaj” wg mnie są najciekawsze.

                W pozostałych całkiem porządnych wierszach ze swojego nowego tomiku poetyckiego Piotr Barański zastanawia się nad popularnością, w „Niebudzonym duchu walki” zastanawia się nad zejściem do podziemia, w którym mógłby on i ktoś jeszcze nieokreślony „odbić Boga, wyciągnąć//z chleba”, poeta uczy się od zwierząt niewrażliwości na śmierć, notuje skrupulatnie ślady istnienia, oswaja codzienne życie w krótkich poetyckich notatkach inspirowanych poezją pokolenia „Brulionu” zbitych z hermetyzmem niektórych linijek jak np. w wersu „Życie kulturalne,”. W tym wierszu w sposób informacyjny zapisuje krótkie noty niby w dzienniku poetyckim o życiu kulturalnym, wieczorach zapadających „jak decyzje”, pisze o potrzebie rozerwania się, ale wiersz kończy się zagadkowym wersem „pójść na jakiś poród”, który ma wiele znaczeń – albo jest to potrzeba związana z ojcostwem, albo ów poród jest jakąś grą językową związaną np. z „pójściem na pochód”, albo ów poród jest pseudonimem czegoś innego, nieokreślonego, albo po prostu poeta miałby chęć odwiedzić jakąkolwiek matkę w szpitalu, na porodówce. I naprawdę przy takiej końcówce, czytelnik zostaje z niczym.

                 Tom „Tak jak tutaj” bardziej do mnie trafia niż „Lekkie piosenki”, które wcześniej zanim dostałem do recenzji, próbowałem czytać w „Matrasie”. Poeta także bardziej zadomowił się w lapidarnym języku współczesnej poezji, gdzie znaczenia opalizują na styku kolejnych wersów, przechodzących od informacji do codzienności, czy od obserwacji do refleksji, czy pointy. Lapidarność tu nie jest niedoróbką poetycką, ale jest zarówno pokłosiem nawiązywania do nakazu poetyckiego Juliana Przybosia, który apelował o oszczędność słowa jak i z poetyką poetów należących do pokolenia roczników 60-tych, a także do młodszych kontynuatorów poetyki Marcina Świetlickiego, np. z Torunia skupionych wokół pisma „Inter”. Wydaje mi się, że wiersze z kolejnych tomików wydanych w 2016 roku nie były pisane przez Barańskiego w jednym ciągu twórczym, widać jakieś odstępy czasu pomiędzy nimi. „Tak jak tutaj” to kolejny udany tomik Barańskiego, jednakże w kolejnych tomach starałbym się o większą dozę oryginalności.

 

Piotr Barański, Tak jak tutaj, Nowa Ruda 2016


Recenzję "Nocnego południa", "Poziomu morza", "Lekkich piosenek" i "Tak jak tutaj" napisała Kinga Młynarska. Recenzja ukazała się w internetowym magazynie kulturalno-literackim Szuflada.net oraz na blogu Kingi. Bardzo dziękuję Kindze za tekst.

Recenzja Kingi Młynarskiej:

http://szuflada.net/poezja-piotra-baranskiego/

http://dajprzeczytac.blogspot.com/2016/03/poezja-piotra-baranskiego.html


Recenzję "Lekkich piosenek" napisał poeta Mateusz Wabik. Prezentuję ją poniżej. Bardzo dziękuję Panu Mateuszowi za recenzję. Pozwolę sobie powiedzieć, że "Lekkie piosenki" miały być z założenia książką nieco (albo i znacznie) "rozluźnioną". Trochę szkoda, że recenzent nie przytoczył wiersza zamykającego "Lekkie piosenki". Ja więc dosłownie przytaczam ten mój wiersz pt. "Tak?": "Piszę niedobrze? Miało tak być./Jestem epigonem? Miało tak być.//Jakie to wszystko jest, wulgaryzm, świadome./Nawet poezja."

Recenzja Mateusza Wabika:


Mateusz Wabik

 

Poetyka niby-buntu

 

Dopiero w kolejnym swoim tomiku z 2016 w końcu Piotr Barański postanowił odnieść się do muzyki rockowej, albo wykorzystywać z niej motywy. A jak już muzyka rockowa pojawiła się w tomiku 30-letniego poety to nie mogło zabraknąć nawiązań do poezji Marcina Świetlickiego, poety i rockmana, który na stałe wpisał muzykę rockową w pejzaż polskiej poezji. Marcin Świetlicki wraz z Grzegorzem Kaźmierczakiem z Variete i Maciejem Maleńczukiem z Homo Twist i Pudelsów, stanowią najciekawszych polskich muzyków rockowych z książkami poetyckimi, ale zazwyczaj punktem odniesienia dla polskich poetów jest poezja Marcina Świetlickiego, gdyż jest najbardziej doceniona przez krytyków i najciekawsza z tego grona, co nie znaczy, że twórczość pozostałych dwu, wspomnianych rockmanów jest słaba.

                Z nawiązań do świata muzyki rockowej w poezji Piotra Barańskiego należy wspomnieć o wierszu „Przyćmienie”, w którym przywołano Johna Casha. W wierszu poeta naigrywa się z tego, że wielu poetów pisze wiersze nie tyle z odniesieniami do muzyki rockowej, ale z umieszczeniem w nich nazwiska rockmana, czy nazwy zespołu i wtedy taki wiersz bywa opisywany jako wiersz z nawiązaniem do kultury rocka, świetnie to uchwycił Barański kiedy pisze: „Był już w kilku wierszach/Johnny Cash./Nie pamiętam co robił.”

                W wierszu pt. „Wiersz punkrockowy”, który jednak jest nietrafiony mamy polemikę z subkulturą punk rockową. Poeta wymienia słowa, które często znajdują się w tekstach grup punkrockowych: „system” i „Babilon” i uważa je, że są bez znaczenia: „nie ma znaczenia, co znaczą”. Wiadomo, że każda subkultura muzyczna ma swoje symbole, motywy i wiadomo, że oba słowa pojawiały się tak często, że stały się zgrane, a przez to, że zespoły podpisywały kontrakty płytowe same stały się uczestnikami „systemu” i „Babilonu”, jednakże uważam, że nie ma co poświęcać uwagi zjawisku, że dane słowa były w tysiącach tekstów zespołów punkowych, które czasem bezwiednie i bez namysłu wykorzystywały symbolikę punkową by się w niej zmieścić, czy aby się z nią identyfikować i odróżnić się od szarego tłumu. Chodzi o to, że łatwo zanegować dzisiaj każdą subkulturę, jeśli bierze pod uwagę rozpowszechnienie motywów, powielanie, jednakże jak się czyta teksty starych zespołów punkowych, które odgrywały swoją pionierską rolę na scenie rockowej, to teksty np. Krzysztofa Grabowskiego z Dezertera do dzisiaj emanują energią i mają jakieś historyczne umiejscowienie, nie były pisane tylko dla samej identyfikacji z subkulturą. I wg mnie mają nadal znaczenie.

Wiersz pt. „Hendrix” ukazuje nastawienie podmiotu lirycznego do piosenki Boba Dylana „All Along The Watchtower”, że wg niego lepszą wersję piosenki zarejestrował Bob Dylan. Niby nic w tym wierszu od strony poetyckiej się nie dzieje, ale ciekawe, że młode pokolenie, młodsze od starych hippisów, punków, znajduje coś dla siebie w klasyce rocka, że potrafi wybrać pomiędzy jednym wykonawcą, a drugim, że nie jest tak źle jak wieszczą od lat gazety rockowe, że zainteresowanie młodych spadło, a co za tym idzie sprzedaż płyt, co też związane jest z nielegalnym rozpowszechnianiem plików muzycznych w internecie. W jednym wierszu jeszcze poeta odnosi się do zespołu T.Love Alternative, o czym poeta wspomina w tytule wiersza, że przy jego muzyce pisze wiersz. Jednakże wiem tylko o tym zespole tyle, że jest wcześniejszą wersją zespołu T.Love i trudno mi wyśledzić w wierszu nawiązania, odniesienia, czy też ich brak.

W wierszu „Wyjście” mamy za to nawiązanie do wiersza „Upiór” Marcina Świetlickiego z tomiku „Zimne kraje”. Dla mnie i starszego pokolenia był to ważny poeta, łączący w swojej twórczości bunt swojego pokolenia, tradycję rocka i polskiej poezji, jednakże odkąd jego wiersze, całkiem zasłużenie znalazły się w podręcznikach szkolnych i w spisach lektur uniwersyteckich, odwoływanie się do jego poezji nie jest takie trudne, nie jest niczym heroicznym jak kiedyś w latach sporów trawiących polska scenę poetycką o kształt wiersza współczesnego, czy właściwe nastawienia polityczne i kulturowe twórców. W wierszu „Wyjście” pojawiają się powtórzone na początku każdej strofy słowa wiersza Świetlickiego „odwrócić się, odejść”, pojawia się alkohol, seks. Przy pierwszej lekturze wiersza Barańskiego miałem wrażenie, że jest to budowa wiersza na zasadzie wyzyskiwania motywów z wierszy Marcina Świetlickiego i jego rówieśników. Jednakże wpisany w wiersz jest bunt przeciwko tym motywom – niechęć do alkoholizmu, seksu, miłości, bezbożności. Wiersz się kończy słowami „Odwrócić się, odejść./W razie tego wiersza.”. Więc znowu Barański uruchamia swoje zasoby związane z czysto zabawowymi umiejętnościami traktowania poezji. Nagle ukazuje bunt przeciwko tak napisanemu wierszowi, czyli podważa sensowność wcześniejszych konstatacji. Ten tomik jest nieco słabszy niż dwa poprzednie, ponieważ poeta wszedł w tematykę już bardziej zadomowioną w polskiej poezji współczesnej, a wiersze dotyczące muzyki rockowej, oprócz tego pierwszego przeze mnie wspomnianego, nic takiego nie powiedziały, nie odsłoniły, co by nie było tylko tym, że są nawiązaniami do kultury rocka. Także w wierszach Barańskiego czuć to, że poeta stara się być bardziej zdecydowany w pisaniu, częste powtórzenia stosowane w wierszach wzmacniają jego głos. Ale tak naprawdę w swoim tomie ukazuje bardziej niż poprzednio swoją bezradność wobec swoich dalekosiężnych zamiarów twórczych, wobec materii współczesnego języka. Zanikł gdzieś wyciszony obserwator absurdów istnienia, polemista religijny, zanikł umiejętnie urywający frazę poeta, pojawił się poeta dosadny, niezbyt udolny aforysta jak w wierszu „Ślusarstwo”. Każdemu to się poecie zdarza, ale mam wrażenie, że zaparcie się swojej młodzieńczej twórczości było krokiem w nieznane i w „Lekkich piosenkach” wyprowadziło go na manowce i takie zapieranie się do końca poecie nie wyszło. Oczywiście czytałem gorsze teksty, ale takie zestawienia zdań, fraz, które do niczego nie prowadzą, albo opisują oczywiste  sprawy nie zdarzały się dotychczas poecie.

Marcin Świetlicki jako wokalista Świetlików jest twórcą awangardowym, który w swoim zespole połączył dwie nieprzystawalne estetyki punk rocka i jazzu. Jest też krytykiem subkultury punkowej z lat 80-tych i wydaje mi się, że właśnie lepiej młodemu twórcy by wyrazić swój bunt nie zaczynać od tekstów Świetlickiego, wytrawnego punka, który zna pozytywne i negatywne strony subkultury, z której się wywodzi (może to nawet oiowa subkultura), ale zacząć od tych twórców roczników 60-tych, którzy jako tekściarze punkowi wyśpiewywali swój bunt w latach 80-tych, mam tu na myśli tekściarzy Dezertera, Armii, Brygady Kryzys, Kryzysu, Siekiery, gdyż to co robi w tekstach Świetlicki jeśli nawiązuje do tematyki punkowej to jakby kolejny krytyczny krok w rozumieniu własnej subkultury i dlatego wiersze Barańskiego wiszą w próżni historycznej kiedy dotyczące rocka, gdyż jakby brak im jeszcze większej świadomości kultury rockowej. A dlaczego młodzi poeci nie nawiązują do tekstów Grabowskiego, Budzyńskiego, Adamskiego, Lipińskiego, tylko Świetlickiego? Dlatego, że wydaje im się, że są buntownikami, albo, że niby są buntownikami, a niby nie. Tak mi się wydaje.

 

Piotr Barański, Lekkie piosenki, Nowa Ruda 2016



Recenzję "Poziomu morza" napisał poeta Mateusz Wabik. Prezentuję ją poniżej. Bardzo dziękuję Panu Mateuszowi za recenzję. Pozwolę sobie dodać, że nie jestem nieufny wobec zinstytucjonalizowanej religii, natomiast podmiot liryczny w moich wierszach nieraz się zmaga, błądzi, poszukuje i pyta.

Recenzja Mateusza Wabika:

Mateusz Wabik

 

Oszczędność słów i wiersze w pobliżu milczenia

 

W swoim kolejnym tomiku poetyckim „Poziom morza”, Piotr Barański kontynuuje swoją drogę poetycką znaną z „Nocnego południa”. Jest to poetyka skrótu, operująca rozmaitymi środkami artystycznymi, często odnosząca się do konkretu, ale nie stroniąca od poczucia absurdu istnienia, nieufna wobec zinstytucjonalizowanej religii, czasem zahaczająca o grę słowną. Jednakże w „Poziomie morza” mniej zauważa się dywagacji na tematy religijne, choć takie wiersze też można znaleźć w tomiku, ale pojawiają się, co świadczy o rozwoju literackim poety, wiersze na tematy nie poruszane we wcześniejszej książce. Takie dwa tematy szczególnie można zauważyć: patriotyzm i autotematyzm, czyli krótkie wiersze dotyczące spraw istoty poezji. Z początku widząc tytuł „Postawa obywatelska” miałem przewrócić kartkę na kolejną stronę, gdyż nie sądziłem, że w tym temacie, tak zgranym przez poetów roczników 60-tych można coś dobrego napisać. Trudne jest pisanie na tematy oklepane i zgrane by nie powielać już tego co zostało napisane. Na szczęście poeta wybrnął z tej niekorzystnej dla siebie sytuacji pisania przez nieznanego poetę, na tematykę już poruszaną wcześniej i to wiele razy. Ten wiersz od razu także rzuca się w oczy, gdyż mimo lapidarnych wersów jest jednym z dłuższych wierszy Barańskiego. W wierszu poeta prowadzi dyskusję na temat powinności wobec Ojczyzny, ale zaczyna od zdania dotyczącego pisania wierszy: „Piszę prawdopodobnie więcej wierszy/od przeciętnego Polaka”. I tutaj zaraz mamy pierwsze zaskoczenie, gdyż w kolejnych linijkach poeta nie ogłasza się nowym wieszczem (choć może szkoda), ale wybiera skromność, gdyż czytamy, że jest bardziej przeciętny od kogokolwiek. Poeta neguje postawę romantyczną co jest częste w poezji polskiej i zaraz wchodzi w trawestację słów amerykańskiego polityka Johna F. Kennedy’ego, wypowiedzianych w 1961 roku podczas jego zaprzysiężenia na prezydenta USA:  „Nie pytaj, co twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju” negując ją kilkukrotnie. Trawestacja Barańskiego neguje od razu słowa prezydenta i odwraca znaczenia „nie pytam co Ojczyzna/może zrobić dla mnie”, ale neguje te słowa także, gdy następnie pisze, że „pytam co ja/mogę zrobić/dla mnie”. Wiersz w tym momencie zbliża się do poetyki lingwizmu, jednakże nie ma w nim samej koncentracji na języku, dla samej koncentracji na języku, ale ukazanie własnej postawy obywatelskiej ukazującej, że to co się robi, robi się dla siebie i nie jest to wyrażone jakoś zbyt egocentrycznie, ale także mimo podobnej wymowy do wierszy wczesnych Marcina Świetlickiego, nie jest to podrabianie niczyjego stylu. Jest to raczej po pierwsze wpisanie do wiersza nowej historii Polski, gdyż dzisiaj można uznać, że jak nasz kraj jest sojusznikiem NATO, to można przywołać w wierszu zdanie amerykańskiego prezydenta, by je strawestować, zanegować i ukazać własną postawę. Niby nic, ale tak naprawdę dopiero do mnie teraz to dotarło, że do tak znanych słów Johna F. Kennedy’ego nikt się z polskich poetów nie odwoływał, ani negatywnie, ani pozytywnie, chociaż w naszej historii powojennej są wiersze ku chwale ZSRR i towarzysza Stalina, to nie było zbyt wiele odwołujących się do któregokolwiek przywódcy USA, przynajmniej po 1989 roku.

Jeśli chodzi o wiersze autotematyczne Piotra Barańskiego, to w „Poziomie morza” można znaleźć ich trzy. W pierwszym „Złogi” poeta odwołuje się do kształtu logo zespołu Rolling Stones, w którym jest narysowany wystawiony język i stwierdza, że w jego przypadku „język Polski” nie jest podobnie używany. W jednej strofie mamy nagromadzone mnóstwo znaczeń opalizujących ze sobą i przekształceń. Po pierwsze „język Polski” jest przekształceniem frazeologizmu „język polski” oznaczającego język jakim mówią obywatele Polski, Polacy, czy jeden z języków należących do rodziny języków słowiańskich, ale także język w jakim piszą poeci i prozaicy w Polsce. Właśnie to przekształcenie bardziej zwraca uwagę na język mówiony w Polsce, niż ten nauczany w szkole, czy znany z literatury pięknej. Jest to język nastawiony wg poetę na zadrwienie z kogoś, znieważenie, albo pokazanie swojej wyższości nad kimś, co oczywiście znamy z czasów współczesnych, gdyż gazety i inne media od lat ukazują jak jedni politycy próbują pokazać się ważniejszymi od innych, nie przez zasługi, własna działalność, tylko wydrwienie innych polityków. W życiu codziennym, często zdarza się znaleźć kogoś kto wystawia nam język, nie jak dziecko, ale przenośnie, gdyż próbuje podwyższyć własną wartość drwiąc z innych ludzi. Poeta daje sygnał, że poetyka drwiny go nie interesuje, zwraca uwagę na inne możliwości językowe kiedy pisze „ale jest tam ślina”. Poeta wyzyskuje dwa znaczenia słowa „język” – jako organ i jako kod do porozumiewania się i neguje poetykę drwiny, jednakże wskazuje, że „ślina” może być interesująca traktowana metaforycznie np. w wyrażeniu „opluć kogoś” co znaczy już nie zadrwić, ale kimś, czymś „pogardzić”. Wiersz pokazuje, że pogardzie językowej może tkwić źródło pisania. W „Treści”, który momentami zbliża się do poetyki Mirona Białoszewskiego, a także tych poetów, którzy w swojej twórczości majstrowali przy możliwościach wyginania i dłubania w języku szczególnie po to by wydrwić slogany komunistyczne tu mam na myśli poetów Nowej Fali u zarania pisania – mamy krótkie ars poetica. Podmiot liryczny wiersza zauważa, że w poezji o ile można zauważyć brak treści, to jednak „ludzie powinni być o kimś”. Co można uważać za usterkę gramatyczną, ale na pewno jest to celowy zabieg, który tak naprawdę trudno do końca wyjaśnić. Poeta jakby za pomocą poetyki lingwistycznej ją samą deprecjonuje, zauważając brak w niej treści, tylko same przebiegi odkształconych fraz. Zdanie nie zrozumiałe przytoczone wyżej odczytuję, że ludzie nie powinni być niezrozumiali, powinni mieć z sobą coś wspólnego, powinni być nasyceni treścią, a nie formą. I myślę, że to jest ciekawy głos w dyskusji nad poezją współczesną, gdyż mam wrażenie, że nastąpił kiedyś zrzut poetyki lingwistycznej w sporym nadmiarze, która niczym stonka zniszczyła nasze plony poetyckie tuż po 2000 roku. Wg mnie był to celowy zabieg, żeby kogoś jeszcze wylansować. Gdyby otworzyć karty historii polskiego lingwizmu w PRL, na pewno poza Białoszewskim, odnalazłoby się wielu innych twórców np. Stanisław „Swen” Czachorowski, o którego upominano się w latach 90-tych na łamach warszawskiej „Literatury”, w której uważano go twórcę polskiej lingwistycznej szkoły poezji, a także Witold Wirpsza, o którego istotność wiele dzisiaj środowisk zabiega. W innym nieco słabszym wierszu niż omawiane dotyczącego już nie poezji, ale poetów pt. „Postawa faryzejska” poeta ukazuje, że grafomani są po stronie dobra, a poeci po stronie zła. Co można nazwać taką konstatacją znaną już z historii literatury. Jednakże poeta kończy wiersz po swojemu, humorystycznie dziękuje katolickiemu bogu, że nie jest „jak oni/wszyscy”. Więc jednak nie do końca udaje mu się być bardziej przeciętnym od przeciętniaka, czasami nieco wynosi się ponad innych, co chyba nie jest takie najgorsze w jego poezji.

Czwarty tomik uznawany przez poetę Piotra Barańskiego za drugi na pewno zastanawia tym, że jest pisany momentami oszczędniej, że akurat w tym tomiku wszelkie, oprócz zasygnalizowanych, nawiązania do poezji innych twórców nie są tak wyczuwalne jak wcześniej. Wiele wierszy nie jest pisanych przejrzystą frazą, bliskie niektóre wiersze jak „p.p.m.” są poetyce enigmatycznej, trudnej i zagadkowej. W tomiku są także wiersze tak oszczędne w wyrazie, że aż bliskie milczeniu, braku słów, w jednym z nich pt. „Wiersz mojżeszowy” uwidacznia się podobieństwo do wierszy Roberta Tekielego w rozbijaniu cząstek słownych. Można zauważyć w poetyce Barańskiego pewien rozwój związany z poszukiwaniem nowych tematów, ale dążący jeszcze do większej oszczędności słowa, wybijania ich ze znaków interpunkcyjnych w krótsze frazy. Jest to wszystko nadal frapujące, mniej przebojowe, ale zastanawiające. Myślę jednak, że „Poziom morza” to także uzupełnienie „Nocnego południa”.

 

Piotr Barański, Poziom morza, Nowa Ruda 2016



Poeta Mateusz Wabik napisał recenzję "Nocnego południa". Prezentuję ją poniżej. Bardzo dziękując Panu Mateuszowi za pozytywną recenzję, przedstawiającą jego spojrzenie na książkę (interpretację), odniosę się tylko do kwestii wiersza "Supergrupa". Otóż, absolutnie, broń Boże, nie miał to być wiersz złośliwy ani kpiący, zupełnie przeciwnie. Mówię o tym ze względu na wielki szacunek i miłość, którymi darzę Osoby, o których mowa w tym wierszu i starałem się to w nim wyrazić. Jeżeli nie wyszło, to bardzo przepraszam. Podmiot liryczny chciał w tym wierszu powiedzieć, że Osoby te są niezwykle potrzebne, że są pełne empatii i że nie wolno Ich eliminować, co niestety wciąż ma jeszcze w Polsce miejsce. 

Recenzja Mateusza Wabika:

Mateusz Wabik

 

Poetyka skrótu

 

„Nocne południe” Piotra Barańskiego to jego trzeci tomik poetycki. Został wydany w 2015 przez noworudzkie wydawnictwo Mamiko. Sam poeta, o czym dowiadujemy się z czwartej strony okładki, uważa swój trzeci tomik za debiut. Wydaje mi się, że związane jest to z wysoką krytycznością twórcy wobec własnych początków, o których nie wiele wiem. Nikt od młodego twórcy nie wymaga, żeby pisał na poziomie pisarzy wybitnych, wiadomo kiedyś pojawiły się w latach 90-tych olśniewające debiuty młodych twórców i od tego czasu, czasem zdarzają się tendencje by zapierać się swojej niedoskonałej twórczości. To co zrobił Piotr Barański, nie jest niczym nowym, swojego debiutu wyparł się Piotr Macierzyński, wczesnej twórczości Jerzy Franczak. Ale jak już się popełniło niedoskonałą książkę, nie można sobie ot tak napisać, że 3 tomik jest debiutem, gdyż gdyby coś takiego przyjęło się na szerszą skalę, co drugi poeta nie osiągając wielkiego sukcesu w czasie debiutu, podczas kolejnych książek by się ich wypierał i powstałby przez to bibliograficzny bałagan.

Piotr Barański w swoim trzecim tomiku, który uważa za debiut posługuje się poetyką skrótu. Rzadko, który wiersz w „Nocnym popołudniu” ma więcej niż 6 wersów. Nie są to współczesne wiersze haiku, czy aforyzmy, ale wiersze bardzo krótkie, które kojarzą mi się z lapidarnymi wierszami Marcina Świetlickiego, Marcina Sendeckiego, czy Bohdana Zadury. Niekiedy jego niektóre wiersze mogą przypominać aforystykę spod znaku np. Stanisława Jerzego Leca np. w wierszu „Przykład z najlepszych”, kiedy wersy bardziej dążą ku abstrakcyjnym rozważaniom filozoficznym, niż opisują konkretną sytuację poetycką. Wśród wierszy Barańskiego zdarzają się przede wszystkim wiersze, w których zestawiona jest teza i antyteza, albo zaczynają się od lapidarnie zaznaczonej sytuacji, żeby w ostatnim wersie ją spointować tak, żeby to drobne zdarzenie, zazwyczaj umykające zwykłym śmiertelnikom, było metaforą odsyłającą do spraw ogólnych, albo w kilku słowach ukazuje absurdy współczesnego świata, niekiedy tworzy lapidarne wiersze autobiograficzne, albo wiersze zestawia z pozoru z niewiele pasujących do siebie wersów, które po głębszym zastanowieniu dopiero się wyjaśniają jak np. „1 XI”, w którym mamy dwa krótkie zdania oddzielone od siebie światłem. W jednym czytamy „Depilacja woskiem”, w drugim „Masaż kamieniami”. Z początku zastanawiałem się czy to nie jest wiersz hermetyczny, jednak data w tytule wszystko wyjaśnia. Z roku na rok przemysł pogrzebowy coraz skuteczniej atakuje odwiedzających groby bliskich – reklamami, które nie wiele mają z powagi śmierci. Często takie reklamy zakładów pogrzebowych, zapewne bez intencji autorów sloganów reklamowych, wywołują poczucie niestosowności, albo są skonstruowane jakby ich autorzy mieli „wisielczy humor”. W taki sposób Barański zestawia swoje wersy, na zasadzie zbicia treści absurdalnych sloganów reklamowych. Jednakże te wersy mogą dotyczyć sytuacji innych niż chowania zmarłych, np. rozlania wosku na skórę – przez co usuwanie go np. z ręki może przypominać depilację, „masaż kamieniami” może  odnosić się do przypadkowego upadku podczas odwiedzin grobów podczas Święta Zmarłych, czy też Dnia Wszystkich Świętych (wolę jednak tą bardziej świecką nazwę, chociaż odnosi się do czasów sprzed 1989 roku).

Wśród wierszy Barańskiego w „Nocnym popołudniu” można znaleźć także krótki, nieco złośliwy wiersz pt. „Supergrupa”, w którym poeta wyzyskuje to, że wyraz „zespół” jest homonimem słowa „zespół”, pierwszy oznacza „grupę ludzi, np. zespół muzyczny”, drugi „zespół chorobowy”. Ten wiersz jest ciekawy przez to, że ukazuje w nim najpełniej poeta swoją wrażliwość na wieloznaczność języka. Także jest to wiersz, który tak do końca trudny jest do wyjaśnienia, co w innych wierszach poecie z Warszawy to się nie zdarza. Poeta opisuje w wierszu sytuację z rzeczywistości, lub zupełnie zmyśloną - spotkanie znajomego z „zespołem Downa”, a potem stwierdza, żeby nie chciał aby się „rozpadł ten zespół”. Poeta być może kpi sobie z ludzi upośledzonych, albo po prostu chciał napisać wiersz, który byłby zbudowany na wyzyskaniu w tekście obu znaczeń słowa „zespół” przez co wiersz wskazuje na wymiar gry językowej i zabawy tekstualnej, a takich tekstów w „Nocnym południu” nie ma za wiele.

Piotr Barański w swojej książce przygląda się także religii katolickiej w „Najlepiej spożyć” czytamy „Zastanawiam się, czy Bóg/jest ważny we mnie”, w „Po świętach” czytamy: „Idę wśród ludzi,/boję się Boga.//Bo jest człowiekiem.”, czy w „Sumie” - „W krzyżu można łatwo dostrzec plus”, które to słowa są przytoczeniem zdania jakiegoś proboszcza. Trudno do końca odgadnąć nastawienie do religii katolickiej podmiotu wierszy Barańskiego, ale wydaje się, że chodzi o nieufne uczestniczenie w niej. Katolicki bóg zastanawia poetę, który opisuje swój strach przed Chrystusem, nie ufa skomercjalizowanej religii, nie ufa temu medialnemu krzykowi podczas świąt, ale nie wypisuje się z religii, nie wchodzi na tereny znane ateistom, agnostykom i bluźniercom. Wydaje mi się, że w swoim zastanowieniu nad religią katolicką przypomina podejście polskiego filozofa Mateusza z Krakowa, który już w czasach średniowiecza zarzucał dostojnikom świeckim kupczenie odpustami. Może w kolejnych tomach nastąpi powrót do bardziej doktrynalnego katolicyzmu, a może ta mała nieufność przerodzi się w niewiarę, albo poszukiwanie boga poza religią? Kiedyś podobnie podważał zinstytucjonalizowaną religię Marcin Świetlicki, w „Złym ptaku” z „Zimnych krajów” i „Zimnych krajów 2” pisał „Co to/za światło, które można opowiedzieć,/które ma regulamin?”. Można zapytać po co komu religia jeśli wzmaga lęk?

Trzeci tomik Piotra Barańskiego jest udany. Poeta prezentuje w nim światopogląd, trochę odległy od mojego, nie podważa w ogóle religii, ale jest co do niej  nieufny, dziwi się też absurdom dnia codziennego, poszukuje świata nieskomercjalizowanego i takich wartości nie wystawionych na sprzedaż. Wydaje się zimny momentami i wyrachowany, jednakże nie sądzę by o takie majstrowanie na zimno chodziło w poezji. Warsztat poety jest dobry, gdyż nie jest w sumie tak łatwo napisać krótki wiersz, który nie byłby powielaniem stylu haiku i nie byłby aforyzmem. Myślę, że  żaden starszy poeta od Barańskiego, który czasem wybiera krótką formę, nie powstydziłby się wielu tekstów zamieszczonych w „Nocnym południu”. Jednak bardzo frapują mnie wcześniejsze tomiki Barańskiego, czy były niedoskonałe pod względem oszczędności słowa poetyckiego? Czy były pisane w zupełnie innym stylu, którego na przykład Barański dzisiaj nie poważa? Nie sądzę, żeby było to aż tak złe tomiki, godne wypierania się ich, znając dzisiejszy warsztat poetycki autora.

 

Piotr Barański, Nocne południe, Nowa Ruda 2015


Recenzję "Lekkich piosenek" napisała blogerka Aga. I przeprowadziła ze mną krótki wywiad. Bardzo dziękuję Agnieszce za recenzję i wywiad.

Recenzja Agi:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/03/8222Lekkie-piosenki8221-i-wywiad-z-Piotrem.html


Recenzję "Nocnego południa" i "Poziomu morza" napisała blogerka Aga. Bardzo dziękuję Agnieszce za recenzje.

Recenzja Agi:

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2016/03/Poezja-Piotra-Baranskiego.html

GDZIE KUPIĆ

http://www.matras.pl/znowu,p,254829  Tomik dostępny też na półce w kilku księgarniach Matras.

http://www.empik.com/znowu-baranski-piotr,p1125172971,ksiazka-p

http://bonito.pl/k-90539607-znowu

http://www.matras.pl/tak-jak-tutaj,p,251432  Tomik dostępny też na półce w kilku księgarniach Matras.

http://www.empik.com/tak-jak-tutaj-baranski-piotr,p1121660168,ksiazka-p 

http://bonito.pl/k-90511907-tak-jak-tutaj

http://www.matras.pl/lekkie-piosenki,p,248125  Tomik dostępny też na półce w kilku księgarniach Matras.
                                                                                                                                                           
http://www.matras.pl/poziom-morza,p,245565  Tomik dostępny też na półce w kilku księgarniach Matras.

http://www.empik.com/lekkie-piosenki-baranski-piotr,p1120016014,ksiazka-p

http://bonito.pl/k-90501149-lekkie-piosenki

http://www.empik.com/poziom-morza-baranski-piotr,p1118998061,ksiazka-p

http://bonito.pl/k-90491875-poziom-morza


http://www.empik.com/nocne-poludnie-baranski-piotr,p1117948078,ksiazka-p

Nocne południe widziałem na półce księgarni o przyjemnej nazwie: "Autorska" w Złotych Tarasach w Warszawie.

http://bonito.pl/k-90485519-nocne-poludnie

http://www.mamiko.pl/zamowienia.php

http://www.empik.com/drogi-oddechowe-baranski-piotr,p1116276202,ksiazka-p

http://www.empik.com/skrajnosci-baranski-piotr,p1113076355,ksiazka-p

http://www.empik.com/ksiazki/literatura,3142,s?q=bara%C5%84ski

http://www.matras.pl/szukaj/?autor=Piotr%20Bara%C5%84ski



KONTAKT



Piotr Barański. Autor. Oto strona autora. Taka, jaka jest, niezbyt ładna i w ogóle. Jest jeszcze profil na Facebooku. Można się tam dostać też przez tę stronę. No i tak. Copyright Piotr Barański

piotr barański, poezja, wiersze
15643
piotr barański, poezja, wiersze